Medytuje, a więc mnie nie ma – Część III i IV

5d475d1e3a394aff8e4c6174df443e7e

Przedstawiam wam kolejną część tematyki medytacji. Kiedyś pisałam, że w wypadku dużej ilości wolnego czasu, powstaje kreacja. Dziś pójdę o krok dalej i stwierdzę, że po jakimś czasie zajmowania się danym tematem możemy mieć ochotę go wzbogacać. Pokażę wam jak można fajnie zrobić to z medytacją i co ciekawego może sie podcas niej zdarzyć!

CZĘŚĆ III – KORZYŚCI Z MEDYTACJI

Morze dobrodziejstwa

W zasadzie jedyną wadą medytacji jest możliwość wciągnięcia się w ten stan. Po prostu jesteśmy poza czasem, nie odczuwamy go. Jest to niezwykłe, patrząc na to jak czas kieruje naszym życiem.

Płynę…

Największą zaletą płynącą z medytacji jest wyciszenie się i „zatrzymanie” na chwilę. Przy regularnej praktyce będziemy czuć się bardziej spokojni i mniej zestresowani. Medytacja podnosi wibrację, a więc niektóre problemy staną się błahostką.

Mental checklist

Obecnie medytacja służy mi za sposób na weryfikację z rzeczywistością, tzn. spojrzenie na nią taką jaka jest. Często przypominam sobie wtedy co mam jeszcze do zrobienia, patrzę na problemy z innej perspektywy, znajduję dla nich rozwiązanie. Ten stan pojawił się u mnie całkiem niedawno. Niemniej jest bardzo przydatny. Jeśli będziesz regularnie medytować możesz też to osiągnąć (a może uda Ci się odrazu?:)). Myślę, że kluczowe tutaj jest odcięcie zmysłów, na zasadzie nie skupiania się na rzeczywistości zewnętrznej. Dzięki temu zabieramy umysłowi kontrolę nad wszystkim.

Już wiem!

Medytacja jest wspaniałym narzędziem do uzyskania odpowiedzi. Zaglądamy głęboko w siebie, gdzie drzemie wiedza ukryta przed osobowością i codziennym życiem. Łapiąc kontakt z wnętrzem, możemy dowiedzieć się czego tak naprawdę pragniemy. Jak wszystko wymaga to praktyki.

Zaopiekuj się mną

Moim osobistym faworytem jest kontakt z Opiekunem. Jest to coś w rodzaju Anioła Stróża. Dusza, z którą umówiliśmy się przed wcieleniem, że będzie się nami opiekować.

Ta istota może nam pomóc z naszymi problemami pokazując nam scenkę/obraz czy przesyłając uczucie mające nas naprowadzić na rozwiązanie. Oczywiście jest to przekaz niewerbalny. Nikt nie posługuje się słowami w tego typu relacjach.

Ale jazda

Podczas stanu medytacyjnego jesteśmy otwarci na sygnały od Wszechświata. Możemy w takim wypadku „zobaczyć” przyszłość, przeszłość, przenieść się świadomością w inne miejsce itp. To zależy od naszych intencji i technicznej wiedzy jak to zrobić. Nie radziłabym jednak osobom z niską wibracją włóczyć się po kosmosie, ponieważ możecie zbłądzić lub wejść w nieprzyjemną sferę „straszydeł”

Praktyka czyni mistrza

Powtórzę jeszcze raz, nie zniechęcaj się jeśli na początku nie będziesz zadowolony z efektów. Nic nie dzieje się odrazu. Medytować nie można na siłę. Tzn. można, ale tylko możesz się zdenerwować, że nie umiesz się skoncentrować. Odrazu także nie porywaj się na wielkie podróże po kosmosie, wyniki lotka, czy spotkanie miłości życia. Wszystko po kolei 🙂

CZĘŚĆ IV – NIEZWYKŁE SYTUACJE

Na koniec podzielę się z wami niektórymi sytuacjami jakie spotkały mnie podczas medytacji. Zobaczycie, że to też dobra zabawa 😀

Ujrzenie samej siebie

Ujrzałam samą siebie. Nie osobowość, a personifikację całej istoty. Nagle zobaczyłam fraktalną twarz (powiększała się i przenikała z kolejną taka samą) dziewczynki, która wiedziałam, że była mną. Czułam to, a poza tym kilka miesięcy wcześniej parę osób potwierdziło mi, że kojarzę im się z dokładnie taką postacią.

Kontakt z obcymi

Jedna z mało empatycznych ras czasem łapie ze mną kontakt. Po prostu widzę trójkąty, czasem układają się w kształty jak Merkhaba, czasem są po prostu mozaiką. Zazwyczaj totalnie nie wiem o co chodzi.

Jak ze snu…

Różne sytuacje jak ze snu, jednak dziejące się na jawie, ponieważ czuje ciało. Przenoszenie się do Egiptu, podróżowanie „w” Merkhabie, robienie jakichś czynności, ukazanie fragmentu jakiegoś zdarzenia umieszczonego w czasie itp.

Rozmowa z Opiekunem

Tak jak opisałam wcześniej „rozmowa” z moim osobistym Opiekunem.

Inna rzeczywistość

Krótkotrwałe „wejście” do innej rzeczywistości. Zobaczyłam „klasycznych” kosmitów patrzących ze zdziwieniem, jakieś budynki, rozmawianie z jednym z mieszkańców. Potem coś na mnie wskoczyło i „wróciłam” do siebie. Po chwili otworzyłam oczy.

Zachęcam do medytacji, dzięki niej będziecie w stanie spojrzeć szerszymi horyzontami na naszą Ziemską rzeczywistość 🙂

To jak, pomedytujesz?

Źródła:
www.nogravity.eu ,
www.akademia.pl ,
www.alternatywnezycie.com ,
diagnozujmy.pl/czestotliwosci-solfezowe ,
warsztaty duchowe,
Grafika: Pinterest

Reklamy

Medytuję, a więc mnie nie ma – Część I i II

 

Nasze społeczeństwo od zawsze próbuje znaleźć odpowiedź na dręczące nas pytania. Szukamy niestety w złym miejscu. Przecież wszystkie odpowiedzi są w nas. Jak do nich dotrzeć? Dzięki procesowi medytacji!

Jestem […] wyluzowanym kwiatem lotosu na […] powierzchni wody

W naszej kulturze medytacja jest uznawana za siedzenie w dziwnej pozycji, z zamkniętymi oczyma. Nie próbujcie się nawet poruszyć, w takiej pozycji wytrwać należy conajmniej godzinę.

Moim zdaniem każdy może mieć swoją własną definicję, ponieważ dla każdego będzie coś innego wartościowego w procesie medytowania

Dla mnie medytacja to sposób na wyciszenie natłoku myślowego, w taki sposób, że możliwe jest odczytanie przekazów, które są dla nas niewidoczne w życiu codziennym. Dzieje się to dzięki skupianiu się na swoim wnętrzu i wyciszeniu. Czystym „byciu”, zamiast skupianiu się na rzeczywistości zewnętrznej.

Droga wolna

Medytacji nie można robić źle. Jeśli nie możesz się odrazu rozluźnić, poświęć jej tyle czasu ile potrzebujesz, nie zmuszaj się. Powinno medytować się w pozycji siadu tureckiego, lub leżąc na płasko. Ze swojego doświadczenia wiem, że ważniejsze jest wsłuchać się w swoje ciało. Wybierz wygodną pozycję tak byś mógł spokojnie rozluźnić ciało, ale nie zasnąć. Ja preferuję siad turecki oraz ręce niedaleko kolan.

Najwygodniej mi medytować w półmroku, dzięki temu światło nie zaburza mi wizji. Dobrze też żebyś nie był głodny / spragniony itp. będzie Cię to rozpraszać. Jeśli medytacja to nie Twój konik, a siedzenie bez ruchu jest dla Ciebie mordęgą, wypróbuj medytację Słowiańską. (https://www.odkrywamyzakryte.com/medytacja/)

α, ß, θ, γ, δ

Nasz mózg wytwarza fale. Te fale zmieniają się w zależności od poziomu aktywności.
Alfa α – Odprężenie, idealny stan nauki
Beta ß – Skupianie się na świecie zewnętrznym. Codzienność
Theta θ – Medytacja, z możliwością zaśnięcia (to dlatego czasem zdarzało mi się zasnąć podczas medytacji:))
Gamma γ – Przetwarzanie informacji z różnych obszarów mózgu naraz. Stan umysłu istoty o bardzo wysokim poziomie świadomości.
Delta δ – Głęboki sen, bez snów.

CZĘŚĆ II – KREOWANIE DODATKÓW DO MEDYTACJI

Złap umysł muzyką

Ja łatwo wchodziłam w stan medytacyjny, dlatego po jakimś czasie zaczęłam szukać sposobu by uatrakcyjnić i wzmocnić wrażenia. Można stosować tylko jeden sposób, lub wszystkie. Instynktownie wyczuj co jest dla Ciebie najlepsze 🙂

Solfeggio – dźwięki solfeżowe

Są to utwory, które posiadają określoną częstotliwość, na którą nałożona jest muzyka. Słuchając tego nasz mózg/umysł zaczyna rezonować z tą częstotliwością…. BUM! Przy regularnym stosowaniu dzieją się zmiany.

Przykłady częstotliwości:

Polecam samemu odkrywać solfeggio na youtubie 🙂
174 Hz – Uwalnianie z podświadomych lęków i traum
285 Hz – Przyspieszanie świadomej ewolucji
396 Hz – Uwalnianie od poczucia winy i strachu
417 Hz – Ułatwianie przemiany
432 Hz – Podnoszenie wibracji. Dźwięk natury, zakazany w muzyce powszechnej. Harmonizują całą naszą istotę. Zamiast niego Matriks stosuje 440 Hz wywołujące nienawiść, strach i kontrolę.
528 Hz – Naprawa DNA
639 Hz – Relacje międzyludzkie
741 Hz – Intuicja oraz wewnętrzne „Ja”
852 Hz – Powrót do duchowości
936 Hz albo 963 Hz – Pobudzanie i otwieranie 3 – ciego oka
1122 Hz – Wyciszenie

Poniżej podrzucam wam linki kilku z moich ulubionych solfeggio 🙂
Poszczególne właściwości częstotliwości opisanych w tytule utworów mogą się różnić z podaną powyżej skalą. Ważne, że działają 🙂

432Hz – Miracle Tone – Raise Positive Vibrations | Healing Frequency 432hz | Positive Energy Boost

432 Hz – Ambient Angelic Tones ➤ Raise Positive Vibration | Deep Theta Binaural Beat | LET GO

432 Hz Miracle Tone – Clear Intuition ➤ Awakening Inner Strength | 528 Hz Rejuvenate & Heal Cells

528Hz – Release Inner Conflict & Struggle | Anti Anxiety Cleanse – Stop Overthinking, Worry & Stress

639 Hz – Enhance Positive Energy ➤ Attract Love In All Forms | Harmonize Energy Frequency

852 Hz – Cleanse Self Doubt, Fear & Self Sabotage | Reset The Mind – Freedom From Unconscious Fear 

2675 Hz – Music for the Pineal Gland: Powerful Crystal Resonator | Tibetan Bowls Slow Drum Water Sound

Solfeggio można słuchać dowolnie, jednak najlepsze rezultaty osiągniemy na słuchawkach (usłyszymy częstotliwość ukrytą za muzyką). Tutaj także kierujemy się tym czy podoba nam się dany utwór. Nie radzę słuchać od razu wysokich częstotliwości. Po prostu będziecie się męczyć i może was rozboleć nawet głowa. Ja niektórych utworów mogłam słuchać dopiero kiedy byłam na to gotowa. Wcześniej nie mogłam znieść tego buczenia.

Solfeggio warto włączyć do medytacji.Dzięki temu nasz umysł skupi się na muzyce i będzie łatwiej wejść w stan medytacji.

Kryształy

Uwielbiam do medytacji używać kamieni szlachetnych. Po prostu trzymam je w rękach, a one juz czynią swoje 🙂 W zależności od tego jaka jest wasza potrzeba, takich kamieni używacie.

Ja używam:

  • Ametyst – Podczas medytacji otwiera 3-cie oko, dzięki czemu będę miała kontakt ze sferą umysłu.
  • Hematyt – Pomaga bezpiecznie sprowadzić mnie „na Ziemię” i dba o moje bezpieczeństwo, gdy błąkam się po przestrzeni podczas medytacji.
  • Kryształ górski – Pozwala oczyścić naszą istotę z niechcianych energii
  • Kwarc dymny – Wspomaga naszą chęć i motywację do działania. Ładujemy się dzięki niemu.
  • Czarny turmalin – Pomaga pozbyć się lęków. Często przez ich świadome przepracowanie lub obłaskawienie.

Kadzidełka

Ja ich nie używam, ale słyszałam, że dzięki zapachowi można się odprężyć i wprowadzić w miły, relaksujący stan. Jak coś pięknie pachnie to odrazu jest przyjemniej! 🙂

W najbliższych dnia wstawię część III i IV
Korzyści z medytacji oraz ciekawe sytuacje jakie przeżyłam podczas niej.
Nie przegapcie 😀

 

Źródła:
www.nogravity.eu ,
www.akademia.pl ,
www.alternatywnezycie.com ,
Linki do utworów wzięte z youtube.com, nie posiadam do nich praw
diagnozujmy.pl/czestotliwosci-solfezowe ,
warsztaty duchowe,
Grafika: Pinterest

 

Zezwolenie na życie

atwcuou.png

Całe życie zbieramy certyfikaty i zaświadczenia potwierdzające nasze umiejętności i osiągnięcia. Czy aż tak bardzo nie ufamy samym sobie, by określić kiedy jesteśmy gotowi? Może źródło problemu leży gdzie indziej… ale gdzie?…Zapewne w nas samych.

W ciągu swojego życia zebrałam pokaźną stertę różnych certyfikatów. Za uczestnictwa w wydarzeniach, odbytych szkoleniach, zdobytych tytułach itd.

Można by pomyśleć, że dzięki temu stałam się Alfą i Omegą, pewną siebie kobietą biznesu, wiedzącą wszystko o wszystkim i na wszystko mającą potwierdzenie na piśmie.

Otóż nie…. certyfikaty poza ładnie wyglądającą ozdobą ścienną i miłymi wspomnienia nie dały mi aż tyle. Były dla mnie kiedyś raczej formą potwierdzenia własnej wartości. Czegoś się nauczyłam, poznałam ludzi, zdałam egzaminy itp. Wydaje mi się, że sama nie byłam gotowa przyznać, że ja te rzeczy naprawdę umiem i mogę wykorzystać w praktyce. Bez tego certyfikat staje się tylko świstkiem papieru, który przypomina o „dniu w sali konferencyjnej”.

Poproszę o zaświadczenie A38, by otrzymać notatkę B55

W naszym społeczeństwie i kulturze Zachodniej na wszystko potrzebujemy „pozwolenia”. Kto próbował kupić kawałek Ziemi, założyć firmę, ubiegać się o prawo jazdy czy choćby iść do lekarza ten wie, że nieustannie toniemy w gromadzie coraz to nowych papierzysk.

Podczas słuchania mądrości Alana Wattsa natrafiłam na fragment, gdy on sam zajął się tym tematem. Potrzebujemy zgody od innych dosłownie na wszystko. Często jest to potwierdzenie wystawiane od władz. Jestem pewna, że znaczna większość rządzących światem nie jest na wystarczającym poziomie świadomości i dość szerokiej perspektywie, by oceniać kto może daną czynność wykonać, a kto nie. Stajemy się dla nich tylko nic nie znaczącymi numerkami (Przecież „nie istniejesz” bez numeru PESEL).

Wieczne równanie do środka

Jeśli chcemy ocenić czy daną osoba może wykonywać jakąś czynność musimy mieć odnośnik do jakiejś skali ocen, standardu. Muszą go spełnić ubiegający się o „pozwolenie”. Przewija się to od najmłodszych lat, poprzez edukacje szkolną, studia, pracę, aż po zajęcia, które wybieramy by zapełniły nam czas wolny.

Co z osobami, które potrafią wykonać daną czynność w nieco inny sposób? Wykonują ją na 100% ale nie mieszczą się w standardzie?

Przykładem może być szkoła do, której niestety wszyscy musieliśmy chodzić. Tam dziecko nie jest nagradzane za indywidualne zdolności i zainteresowania. Nie! Ono ma się nauczyć tego co wszyscy, i to w taki sposób by miało dobre oceny.

Egzamin z bycia egzaminowanym

Całe nasze życie jest prowadzeniem od egzaminu do egzaminu. Nie jest ważna faktycznie nabyta wiedza, a to byśmy uzyskali aprobatę. Od podstawówki mamy klasówki, sprawdziany, później egzaminy. Wreszcie matura, jeśli nie uda nam się jej zdać dobrze to wtedy zamyka się nam droga na studia. Bez studiów często nie mamy co liczyć na wymarzoną pracę. Z kolei na studiach czekają nas  kolejne egzaminy…

Ponadto na zajęciach dodatkowych uczymy się by zdać kolejny egzamin potwierdzający nasze umiejętności. (Poziomy języków, poziomy znajomości danej dyscypliny sportowej itp.).

Prawo jazdy moim zdaniem jest już całkowitym szczytem wszystkiego. Uczą tam JAK ZDAĆ egzamin, a nie JAK JEŹDZIĆ. Wielokrotnie słyszałam słowa typu „Lepiej zdaj egzamin, nauczysz się jeździć później”.

Egzamin ważniejszy od mądrości

Zagubiliśmy gdzieś chęć i radość uczenia, samego zdobywania informacji, przetwarzania ich w wiedzę i używania jako mądrość. Na rzecz „glejtu na życie”…

Dochodzi do tego, że często te „licencje” są kupowane gdzieś na boku czy załatwiane przez znajomych. W naszej kulturze normą jest ściąganie na wszystkich testach. Właśnie dlatego, że wszelacy uczniowie bardziej cenią sobie zdany egzamin niż nabytą wiedzę.

W nabytą inni mogą nie wierzyć, a certyfikat to przecież pisemne zatwierdzenie! Nawet jeśli byśmy zapomnieli to czego się uczyliśmy to mamy na to papier.

Człowiek myślący to człowiek wolny

Cały proces „zezwoleń” został wymyślony po to, aby nas kontrolować. Powszechnie wiadomo, że osoba samodzielnie myśląca jest niebezpieczna, ponieważ sama podejmuje decyzje i jest świadoma siebie. Wie kiedy może coś zrobić, a kiedy nie. Zna konsekwencje swoich działań.

Ziemska utopia

Wiele razy myślałam o świecie, w którym nie istnieje nic takiego jak odgórne „przyzwolenie”. (Oczywiście mam na myśli osoby, które mogą same o sobie stanowić). Osoby dorosłe byłyby na tyle świadome konsekwencji swoich działań, że mogliby sami decydować kiedy wsiądą do samochodu, podejmą kolejną pracę czy skomplikowany projekt. Moje rozmyślenia poszły tak daleko, że w tym świecie nie byłoby żadnych przepisów, żadnych zakazów, żadnego prawa tak jak je dzisiaj rozumiemy. Prawdziwym prawem każdej istoty jest jej system wartości. Żadne ziemskie prawa nie powinny nas ograniczać. Chciałabym zobaczyć taki świat na naszej Ziemi. Na razie jednak trzeba poczekać, aż ludzie uświadomią sobie ograniczenia i sami przestaną takowe na siebie nakładać. Obecnie taki świat rządziłby się bardzo prymitywnymi zasadami. Niestety zasady trzymają nas w ryzach, byśmy nie zrobili sobie i innym krzywdy.

Cierpią na tym jedynie jednostki, które potrafiłyby się dostosować do świata bez zasad i żyć w nim, nie wadząc innym.

Przerażająca wolność

W momencie, gdy nie musimy czekać na iluzoryczne pozwolenia sami musimy stworzyć sobie ramy działania. Wyznaczyć co możemy, a czego nie możemy robić. Jesteśmy zmuszeni weryfikować nasze systemy wartości.

Skoro nie ma sprecyzowanych zakazów to w takim razie wolno jest wszystko. Paradoksalnie wtedy najbardziej nie wiadomo co zrobić. Bardzo dobrze to widać w grach komputerowych takich jak np. Minecraft. Można tam zrobić dosłownie wszystko. „Wszystko czyli co? Poproszę jakiś przykład” – pojawia nam się w umyśle.

Tak się dzieje ponieważ tak bardzo przyzwyczailiśmy się wszechobecnych ograniczeń, że przestaliśmy je zauważać, już nie potrafimy myśleć, ani działać samodzielnie. Za swoje czyny musielibyśmy wziąć odpowiedzialność (opisywałam dokładnie taka sytuacje w Dziwny stwór „Praca”), rozpoczęłaby się kreacja.

Co jest Twoim iluzorycznym ograniczeniem?

Źródła: 
– Mądrości Alana Wattsa
– Własne przemyślenia i obserwacje
– Zaświadczenie A38 wzięte z „12 prac Asteriksa” (polecam :))
Grafika: Darmowa tapeta.
http://hdwallpaperdaily.com/wp-content/uploads/2014/07/space-cube-wallpaper-1680×1050.jp(g)

Ja Ci dam zmiany!

fantasy-2824304_1920.jpg 

Bardzo lubimy bezpieczeństwo, wygodę, stabilność, brak stresu i napięcia. Sielskie życie bez zmian. Doszliśmy do tego do czego doszliśmy, jakoś się udało, teraz trzeba pilnować by nie stracić tego co mamy.

A co ze zmianami? Spontaniczne i wartkie życie, kiedy jednego dnia masz, a następnego jest to tylko wspomnieniem. Ty jednak jesteś bogatszy o doświadczenie.

Uważam, że mały odsetek ludzi wybrałby tą drugą drogę, niebiezpieczną, ale dającą duże możliwości.

Wchodząc na ten blog udowadniasz, że jesteś z grupy tych co chcą się rozwijać, podnosić jakość swojego życia i stawać się bardziej świadomym. Jeśli często nie masz pojęcia jak można się zmienić, to w poniższym tekście podam sposoby na zapoczątkowanie zmian w Twoim umyśle. Są to ogólne i doraźne sposoby. Większe zmiany wymagają dłuższej pracy.

Trudne, żmudne… ale warto!

Przez cały weekend byłam na warsztatach z rozwoju umysłowego.

Zmienialiśmy sposób myślenia. Było ciężko, nasze umysły były rozciągane do granic możliwości, by zobaczyć to czego wcześniej nie byliśmy świadomi. Wróciliśmy odmienieni, jesteśmy gotowi pokierować swoim życiem ku lepszemu.

Czemu cały weekend poświęciliśmy na umysłowe warsztaty, które tak nas w dodatku przekopały?

Właśnie z powodu chęci zmiany, przebudowania swojego sposobu myślenia, by mieć większy wgląd w programy, które posiadamy, by żyło się lepiej. Mając na myśli program w umyśle, chodzi  o dany sposób myślenia powodujący, że zachowujemy się tak, a nie inaczej.

Zmienić się… ale jak?

Zmiana to zastąpienie czegoś czymś innym, lub fakt, że ktoś staje się inny niż był dotychczas.

Proste pojęcie, ale w praktyce jak to osiągnąć? Ja często od rodziców słyszałam, no weź przestań się tym przejmować, weź zmień nastawienie, albo nie bądź taka wrażliwa. Oczywiście to nigdy nie działało. Ponieważ sam komunikat „zmień się” nigdy nie zadziała. W umyśle jest zbyt wiele programów, które go trzymają, a raczej przytrzymują, by nie działał inaczej. Co w takim razie zrobić?

  1. Uświadomić sobie problem

Kiedy wiemy co jest nie tak i zgadzamy się z tym, że takie zachowanie jest niewłaściwe jesteśmy  na połowie sukcesu. Od teraz możemy już świadomie zmienić nasze postępowanie.

Przykład: Wiem, że gram za dużo na komputerze. Zauważyłem, że przez to zawalam inne rzeczy i zaczęły mnie boleć plecy od niewłaściwej postawy. Zgadzam się z tym, że trzeba to zmienić.

Wola zmiany jest bardzo ważna. Często, gdy ktoś mi mówi, że coś robię źle, ja się z tym nie zgadzam, ponieważ nie widzę problemu. Nie mogę, więc zmienić czegoś co według mnie nie istnieje.

2. Kroczek za kroczkiem

Istnieje zasada, którą się posłużę. Jeśli chcesz coś zmienić, nigdy nie uda Ci się zrobić tego nagle i odrazu.

Przykład: Jeśli grasz na komputerze codziennie przez 3h, to z dnia na dzień nie dasz rady przestać grać zupełnie. Jednak jeśli zaczniesz ograniczać granie, o pół godziny na kilka dni, po jakimś czasie przyzwyczaisz się do mniejszej dawki, a może nawet zupełnie przestaniesz grać.

3. Zmiana perspektywy

Skuteczne ćwiczenie, które podłapałam na jednych warsztatach.

  • Rozluźniasz się
  • Myślisz nad tym jaka perspektywa byłaby dla Ciebie bardziej korzystna od tej, którą patrzysz na świat. Np. Grasz te 3h dziennie, to Twoja obecna perspektywa.
  • Wizualizujesz sobie zmienioną perspektywę. Np. Gram tylko 1h dziennie, a resztę czasu mogę spędzić z ukochanym.
  • Wyszukujesz plusy nowej perspektywy i się w nią wczuwasz. Np. Mam tyle czasu, mogę poprawić relacje z ukochanym, będzie ucieszony, nie będziemy się tyle kłócić, będziemy szczęśliwsi itp.
  • Wczuwasz się w to jak Ci jest dobrze z nowym światopoglądem
  • Powtarzaj to kilka razy. Oczywiście potrzebne do tego jest też działanie. Zmiana perspektywy ma Ci pokazać, że w ogóle chcesz!

Powyższy trik zastosowałam, gdy chciałam przekonać siebie, że zwracanie uwagi na wygląd i dobieranie stylizacji to dobry pomysł. Nigdy nie lubiłam myśleć o tym co na siebie założę, miałam w szafie wiele niedopasowanych i starych ubrań. Powodowało to złe wrażenie na innych.

Dzięki temu, że spojrzałam na to z nowej strony, przekonałam siebie do podjęcia działań. W końcu chciałam żeby ludzie mnie szanowali. Chciałam też dobrze wyglądać. Finalnie doprowadziło to do tego, że podjęłam działania i zmieniłam styl. Lepiej się teraz czuję. Jestem zadowolona, gdy patrzę w lustro.

4. Co dwie głowy to nie jedna

Niektóre rzeczy bardzo chcemy zmienić, ale nie mamy pojęcia jak je osiągnąć lub jak ma wyglądać efekt końcowy. W takiej sytuacji warto poprosić kogoś, kto jest ekspertem w danej dziedzinie.

Ja w przypadku stylizacji poprosiłam znajomego – stylista Majkel. Przyszedł, wyrzucił połowę moich ubrań i zostawił porady, którymi miałam się kierować, aby osiągnąć styl dopasowany do mnie.

Było bardzo dziwnie, czułam się mega nie komfortowo, dlatego, że zmusiłam swój umysł do zmiany stylu i do rozstania się z poprzednią wizją siebie. To było wygodne, funkcjonowało długi czas…

Po jakimś czasie, stosując Majkelowe zasady, udało mi się uspójnić swój styl. Kiedy mój umysł nauczył się podstaw, zaczął sam kombinować co by tu zrobić, abym kreowała się „na siebie”.

Kierowca samochodu życia

Jesteśmy kierowcami w samochodzie życia. Warto czasem pojechać nową trasą, zamiast starej, nudnej, którą wlekliśmy się do tej pory cały czas. Ta nowa, jest nieprzewidywalna, nieznana, ale może przynieść nam więcej wartościowych doświadczeń i ciekawych sytuacji niż stara.

Może się okazać, że podczas nowej drogi odkryjemy, siebie na nowo. Będziemy bardziej cieszyć się życiem niż wcześniej, pozostając na utwardzonych torach komfortu.

 

Co byś zmienił, gdybyś wiedział, że napewno się uda?

 

Grafika: Deviantart
Źródła: Wiedza własna i nabyta podczas warsztatów rozwoju umysłowego

Posiadasz moc, wiesz o tym?

mind-blowing-wallpapers10

Każdy z nas posiada cząstkę mocy. Czym ona jest? Czemu tak jej łakniemy? Jak ją w sobie obudzić i wykorzystać? 

„Mam tę moc, mam tę moc”

Moc możemy rozumieć na wiele sposobów, według mnie jest zdolnością zmiany rzeczywistości na taką jaką byśmy chcieli ją widzieć. Moc może się objawiać np. poprzez piastowanie pozycji takich jak: prezydent (władza polityczna), głowa rodziny (wpływ na rzeczywistość rodzinną) albo CEO (władza nad firmą i jej pracownikami).

Twoje zdanie, Twoja moc

Dzięki temu, że posiadamy moc, możemy sami kierować swoim życiem, wyznaczać swoje własne cele, kreować swoje marzenia. Nie będziemy nigdy na nikogo łasce i niełasce.

Wielu ludzi oddaje swoje życie w ręce innych. Mogą nie robić tego świadomie,uwierzą politykom na słowo, pozwolą by kierowała nimi religia, dadzą się omamić nowym gadżetem itp. Nie mają prawdziwych marzeń, oni żyją marzeniami innych. Takie osoby czasem sprawiają wrażenie pustego naczynia, do którego inni bez zahamowań wlewają swoje marzenia. Później ta istota realizuje ich życie, zamiast swojego.

Zaklinanie przestrzeni

Moc może się także objawiać na polu osobistym. Rytuał jest dostępny dla każdego. Dzięki niemu można sprawić, że upragnione przez nas sytuacje się dzieją. Jego przebieg wygląda następująco:

– Wprowadzamy się w stan koncentracji / skupienia. Dwa głębokie wdechy.

  • Formułujemy zdanie, które chcielibyśmy aby się spełniło.
  • Doczepiamy do tego zdania, emocje.
  • Wczuwamy się w daną emocję. Tak jakbyśmy już to „coś” osiągnęli.
  • Wysyłamy na przestrzeń „falę” na, której płynie to zdanie. Różne emocje mają różny wygląd fali. Jeśli chcecie możecie nadać danej fali, wygląd związany z emocją. Np. spokój fala będzie wolniutko i spokojnie płynęła.
  • Dalej jesteśmy w wibracji doczepionej emocji.
  • Powtarzamy 2 – 3 razy
  • Zapominamy o całym procesie i żyjemy dalej.
  • Wszechświat zrobi za nas robotę 🙂

Rytuał przykładowy

Efekt do osiągnięcia: Szybkie załatwienie spraw w urzędzie.
Zdanie: Załatwię dziś szybko formalności w urzędzie.
Emocja: Ulga i/lub zadowolenie.
Wizualizacja:  Płynąca fala ulgi/zadowolenia od nas w przestrzeń.

Najważniejsze by nasz przekaz był spójny. Przekaz musi być także jak najbardziej precyzyjny i klarowny. Musimy też formułować zdanie w trybie dokonanym. Najważniejsza  jednak jest wibracja emocji. Jeśli wkradnie się nam do naszego rytuału lęk. To jestem pewna, że będzie on dominującą wibracją i nie dostaniemy tego co chcemy, tylko to czego się boimy.

Magia czy fizyka?

Rytuał działa na zasadzie Prawa Przyciągania (Law of Attraction). Wczuwamy się w wibracje danej sytuacji, którą chcemy osiągnąć tak jakbyśmy już ją osiągnęli. Dzięki czemu wysyłamy Wszechświatowi informacje o tym, że tak chcemy postępować i to przeżyć. Wszechświat będący usłużnym kelnerem, przyniesie nam dokładnie to co zamówiliśmy. Na tacy będzie miał więcej tego uczucia, które występuje u nas najczęściej.

Niestety Wszechświat nie rozróżnia tego co dla nas dobre, a co złe. Jeśli będziemy za bardzo skupiać się na negatywnych aspektach, to dostaniemy tego więcej.

Przeprowadziłam liczne testy, na różne sytuacje i za każdym razem dostałam dokładnie to czego chciałam. Zachęcam do spróbowania. Na początek warto spróbować na małych sytuacjach, które nie są kluczowe, jak np. „Nie będzie kolejki w sklepie”, albo „Dzisiaj czas w pracy szybko mi zleci”. Większe sytuacje mogą wymagać większej dozy działania, aby się urzeczywistniły 🙂

Osobiście uważam taki rytuał za formę mocy. Dzięki niemu możemy naginać rzeczywistość do naszych potrzeb. Mimo iż nie sprawdzałam go na sytuacjach dotyczących większej skali to domyślam się, że można by go dopracować, poprzeć działaniami i osiągnąć coś więcej niż tylko szybciej lecący czas w pracy 🙂

Jasna i Ciemna strona Mocy

Moc można wykorzystać w dobrej wierze, pomagając sobie i innym. Jak i egoistycznie, służąc tylko sobie, a zaniedbując (lub nawet krzywdząc) innych.

Jaką formę mocy byśmy nie wybrali, zawsze znajdzie się ktoś kto wykorzysta ją dla siebie.  Jak istnieje światło, tak zawsze będzie istniał mrok. Jedno nie może istnieć bez drugiego, bo jak rozpoznamy co jest czym, skoro znamy tylko jedną stronę medalu.

Moc strachu…

Moc jest władzą. Posiadamy coś czego nie mają inni, (lub też nie zdają sobie z tego sprawy, że ja posiadają). Nie trzeba daleko szukać, na naszej planecie moc zdobywana jest najczęściej poprzez wzbudzanie strachu. Władca stosuje program lęku na swoich podwładnych, po to by móc ich kontrolować, decydować o ich życiu, oraz po to by nie mieli tej świadomości, że on jest jeden, a ich tysiące.

Strach przed mocą…

Jest i druga strona medalu. Bardziej zaskakująca, ale niemniej realna. Osoba obdarzona mocą, odczuwa lęk z nią związany. Nagle zdaje sobie sprawę, z tego, jakie rzeczy potrafi i co mogłaby dzięki nim zrobić. Wiąże się z tym oczywiście odpowiedzialność. Skoro ja to umiem, tzn, że mogę to robić, co prowadzi do tego, że mogę ponieść za to odpowiedzialność. W konsekwencji tworzę unikalną wartość na przestrzeń.

„Wielka moc to wielka odpowiedzialność”

To ciekawe, że my Ziemianie, mamy często taki kompleks niewolnika. Boimy się tego, że może nam się coś udać, że możemy odnieść sukces. Wtedy właśnie cała odpowiedzialność spadnie na nas. To główna oś problemu, nie będzie na kogo zrzucić, tego co zrobiliśmy.

Myślę, więc się dzieje

Uważam, że każdy ma w sobie cząstkę mocy. Mocą są przecież nasze myśli. Do nich także doczepiamy emocje. Działa to na takiej samej zasadzie jak opisany powyżej rytuał. Nie robimy tego jednak świadomie. Fizyka kwantowa dokładnie przedstawia jak budujemy swoją rzeczywistość. Robimy to na tak małym poziomie, że nie jesteśmy nawet tego świadomi.

Pamiętajmy o tym, że wszystko co nas otacza jest energią. Energią, która rezonuje z podobnymi częstotliwościami. Takie wibracje jakie wyślemy, takie [sytuacje] do nas przyciągniemy.

 

Jak ty wykorzystujesz moc, którą posiadasz?

 

Źródła: Wiedza własna, The law of Attraction. How it really works https://www.youtube.com/watch?v=kSfrTz_dqbI
Cytat: Film Spider Man, użyty jako tytuł przedostatniego akapitu
Fragment piosenki: „Let it Go” z filmu Kraina Lodu, użyty jako tytuł pierwszego akapitu
Grafika: http://wallpapermonkey.com/hd-wallpapers/mind-blowing-wallpapers/

Kosmiczna wiedza

bacd909f1e1ee2fb0ca3b7a2ce8e50fe

Każdego dnia nasz umysł pobiera informację z kosmosu. Możemy nie być tego świadomi, ponieważ często są to subtelne sygnały, które po prostu można przeoczyć w chaosie codziennego dnia.

Z czasem, gdy wejdziemy na drogę przebudzenia stajemy się coraz bardziej wrażliwi
i otwarci na to co kosmos chce nam przekazać. Od 2012 roku, kiedy to zdarzył się przez wszystkich znany „koniec świata”, nasza planeta weszła w proces podnoszenia swoich wibracji, zmian na lepsze, budzenia swojego ukrytego potencjału. Razem z matką Gają budzimy się także i my. Świadomi czy nieświadomi, każdy odczuwa zmiany w percepcji rzeczywistości wokół nas.

Jest to normalne, że możemy odczuć nasilenie występowania zjawisk paranormalnych. Budzą się nasze ukryte zmysły, podobne do tych klasycznych. Jednak powiązane ze sferą mentalno – energetyczno, a nie tylko fizyczną.

Dziwne piski w uszach, przebłyski obrazów, niespodziewane przeczucia. W ten właśnie sposób kosmos się z nami komunikuje. wszechświat nie posługuje się przecież mową, zostaje więc „język” przypadków, wizji i przeżyć.

Wymysł umysłu czy wiedza kosmiczna

Wiedza z kosmosu, nigdy nie przychodzi zapowiedziana. Często możemy się czuć zagubieni, skołowani, nie wiedzieć czy to czego doświadczyliśmy jest prawdziwe, czy tylko nasz umysł sobie to wymyślił. Rozmawiając ze znajomymi, którzy też są na drodze przebudzenia, często dyskutowaliśmy o tym czy to czego doświadczyliśmy było prawdziwe. Przecież istnieją sposoby na to, by zaburzyć naszą percepcje. Mogą nas też zmanipulować różne istoty, które będą chciały abyśmy otrzymali takie, a nie inne informacje.

Ocena prawdziwości otrzymanych informacji

  1. Lęk.

Podstawowym sposobem na sprawdzenie prawdziwości otrzymanych przez nas informacji, jest przepuszczenie ich przez filtr lękowy. Nasz umysł, gdy się boi może wykreować różne sytuacje, w których będziemy słyszeć to czego nie ma, widzieć nie istniejące, czy chociażby snuć makabryczne wizje, tak jakby były proroczą przepowiednią.

Jeśli informacja jest oparta o lęk, to z pewnością to tylko trik naszego umysłu.

2. Czakra trzeciego oka.

Nasze energetyczne oko uaktywnia się wtedy, gdy wyciszymy umysł i otworzymy się na wiedzę płynącą ze wszechświata. Jeśli podczas otrzymania informacji, nie poczuliśmy żadnego napięcia w okolicach tej czakry, jest bardzo duża szansa, że to tylko wytwór naszej wyobraźni.

3. Za bardzo się staramy.

Wiedza z kosmosu może na nas spłynąć nawet bez naszego świadomego udziału. Jednak jeśli będziemy się nadmiernie skupiać na jakimś aspekcie to istnieje możliwość, że zbytnio nakierowaliśmy umysł na daną wizję. Nastawiliśmy, go, aby odebrał taką, a nie inną informację. Zamiast tego powinniśmy odpuścić kurczowe trzymanie się jednego wzorca
i zobaczyć co tak naprawdę wszechświat chce nam przekazać.

4. To tylko ciało!

Szczególnie w przypadku subtelnych form komunikacji jak dzwonienie w uszach, nieprzyjemne uczucie przypominające stres czy intuicyjne słyszenie. Możemy pomylić te symptomy ze zwykłymi sygnałami, które wysyła nam nasz organizm, z powodu nadmiernego stresu, osłabienia czy choroby. Ta forma komunikacji, przynajmniej w moim przypadku, zawsze są chwilowe i pojawiają się przy jakimś konkretnym temacie np. gdy intensywnie o czymś rozmyślam. Są one bardzo unikalne, najczęściej trwają tylko chwile i wyraźnie czuć, że to nie nasze ciało nam szwankuje 🙂

W przypadku informacji pobieranych podczas medytacji, kontaktów, snów świadomych, czy podróży astralnych, możemy stosować takie same kryteria sprawdzalności informacji. W tym wypadku jest nawet prościej, ponieważ intencjonalnie chcieliśmy zasięgnąć informacji. Ja, bardzo się cieszę, że rozwijają się moje zdolności zmysłów mentalnych, was także zachęcam do czerpania z ich bogactwa!

W jaki sposób ty odbierasz informację od wszechświata? 

Grafika: Pinterest

Co jest dla Ciebie największym skarbem?

8c99642d74574e45cec36fc696114dff

System wartości odpowiada u nas za to co najważniejsze. Jak postępujemy, czym się kierujemy, co uważamy za dobre, a co za złe. 

Możemy przeżyć całe życie nie będąc świadomym własnego systemu wartości. Co kieruje Twoimi poczynaniami, jaką wartość uważasz za najważniejszą w swoim życiu? Niestety system wartości może być u nas też wtłoczony przez kogoś. Rodzinę, znajomych, religię… robimy coś dlatego, że wypada, głupio nam odmówić, albo tak się przyzwyczailiśmy. Proces odnajdywania własnego systemu wartości wcale nie jest taki łatwy. Musimy zaakceptować to, że ktoś inny mógł rządzić naszym życiem, a następnie wziąć za siebie odpowiedzialność (to zawsze ta najtrudniejsza część, przynajmniej u mnie :)).

Ciągłe zmiany

System wartości może się zmieniać w zależności od sytuacji życiowej i wyzwań jakie napotykamy. Mój zmienił się w ostatnim roku parę razy. Obecnie nie jestem pewna czy jest właściwy i jaka jest jego podstawowa wartość. Różnorodność? Odkrywanie? (np. nowych rzeczy).

Niepewność

Kiedy nie jesteśmy pewni naszej podstawowej wartości może się zdarzyć, że oprzemy nasze działanie na niewłaściwej treści (niewłaściwych odruchach na dany bodziec/sytuację). Zamiast eksponować nasze umiejętności, to co dobre w nas i co lubimy w sobie, będziemy prowadzić do uświadomienia sobie co jest w nas nie tak, co jest naszą dziurą – wyeksponujemy w ten sposób nasze wady. Dziś zdałam sobie sprawę, że swoje działania (np. te związane z karierą) opierałam na niewłaściwym systemie wartości. Eksponował on tylko moje wady, a ja się dziwiłam czemu jestem taka sfrustrowana i nie wychodzi mi w pracy.

U mnie wygląda to tak jakbym działała na zasadzie wykluczeń. Zanim przejdę do tego co mi się podoba i co sprawia mi radość. Muszę przejść przez to czego nie lubię, w czym nie jestem dobra, co może okazać się dla mnie niekorzystne. Wszystko dlatego, że nie wiem dokładnie co ja bym chciała robić. Błąkam się od jednego do drugiego, zanim dotrę do miejsca, które będzie uwypuklało moje wewnętrzne światło. Jedyne rozwiązanie jakie mi się nasuwa to świadomie zweryfikować system wartości.

Dwa systemy wartości

Ze zmianą systemu wartości wiąże się też problem z akceptacją tego nowego. Czuje jakbym przestawała być sobą, jakby to moje „Ja” było dziwnie skonstruowane i oparte na ucieczce od rzeczywistości, lub na lęku czy innych szkodzących mi odruchach. Moje ego krzyczy „Gdzie jest mój stary, dobry system wartości? Ten który znam!” Umysł boi się tego czego nie zna, a więc boi się zmiany. Myślę, że dlatego tak ciężko jest mi zaakceptować to „nowe” ponieważ ono dopiero się tworzy i nie miałam jeszcze okazji z tego skorzystać tak w pełni. To tak jakby mieć wysokiej klasy telefon komórkowy, a korzystać dalej z telefonu stacjonarnego z wykręcanym numerem, dlatego, że ten jest niezawodny, a ten nowy, nie do końca znany.

Dochodzę do wniosku, że posiadamy dwa systemy wartości, ten z ego, oraz ten wewnętrzny, prawdziwie nasz, który jest chroniony przed nami ponieważ jest „nowy”. Jeśli świadomie, chcemy przestawić się na ten „nowy” lepszy system to ego dalej może trzymać się tego co zna, co wypróbowało.

Podobno takie uczucie pojawia się na samym początku drogi duchowej, gdy dowiadujemy się, że istnieje „coś więcej” niż tylko nasze ciało, oraz, że to życie, które wiedziemy nie jest naszym jedynym. Ja tego wtedy nie przeżyłam, dopiero wewnętrzna zmiana systemu wartości tak na mnie zadziałała. Odrzucenie zużytych, starych wartości i przysposobienie sobie tych nowych, ulepszonych.

Czy ty wiesz jaki jest Twój system wartości? Jak zareagowałbyś, gdyby drastycznie się zmienił?

Grafika: pixabay.com
Źródła: Wiedza własna, wiedza z warsztatów duchowych