“Ja jestem chyba na innym peronie!”

 

99bc7198b9e266a1ba78bcaf001c0c69

Wszystko co istniejew naszym wszechświecie to w najbardziej bazowej formie energia, albo światło, które wibruje na różnej częstotliwości.

Nasze myśli, emocje, działania, wszystko jest wibracją o określonej częstotliwości. Przyciągamy do siebie to co z nami rezonuje, innymi słowy ma podobną wibrację. Stale wpływają na nas wibracje innych istot, otoczenia, naszych własnych myśli itp. Możemy tego tak nie odczuwać ponieważ dzieje się to na poziomie kwantowym.

Różnica wysokości

Ostatnio po raz kolejny doznałam uczucia przebywania w innej rzeczywistości niż rozmówca. Moje ciało ponadto wysyłało mi sygnały, że chce się uwolnić od wpływu

energetycznego tej istoty. Co ciekawe, gdy mogłam pomóc opór zelżał. Tak jakbym się cieszyła, że wejdą na wyższe wibracje i będzie znośne przebywanie z nimi. Te osoby zatrzymały się na starych paradygmatach „starej Ziemii”, nawet nie będąc tego świadomym, że niszczą się od środka. Nie wiedzą nawet, jaki chaos posiadają wewnątrz siebie. Ich umysły będą zaprzeczać by pozostać pod wpływem „zasłony” zamiast pracować nad sobą.

Ja chyba jestem na innym peronie…

Łączymy się w więzi na podstawie wspólnych treści np. mamy z kimś przyjaźń opartą o przynależność i wspólnotę. Kiedy opuścimy tą wspólnotę np. przestaniemy chodzić na zajęcia z gry na jakimś instrumencie, albo też zupełnie rzucimy go w kąt, możemy stracić kontakt z daną osobą. Kiedy ponownie się z nią spotkamy nie będziemy mieli wspólnych punktów zaczepienia (wspólnych tematów do rozmów). Warstwy naszego pola (aura) nie będą się synchronizować. Dosłownie znaleźliśmy się na innej częstotliwości odczuwania rzeczywistości. Będąc świadomym tego faktu można zobaczyć jak bardzo niektórzy się od nas oddalają, a spotykamy osoby, z którymi nasze pole (aura) tak dobrze się synchronizuje.

Wypaliło się

Odmienne rzeczywistości możemy też poczuć przy rodzinie, partnerce, psie, czy po prostu patrząc na nasz świat, czując, że coś jest nie tak, coś się zmieniło, mimo, że wszystko pozostało takie samo. Niektórzy mówią, że z czasem się zmieniamy. Gdy założymy, że to nie czas jest tu kluczem, to uzmysłowimy sobie, że po prostu relacja spełniła swój cel i nie ma sensu dalej trzymać bezsensownie osoby w naszym życiu. Nie przysłuży się ona naszemu rozwojowi już więcej. Trzymamy ją tylko dlatego, że ego nie lubi rozstań i nie chce być samotne lub być zmuszone szukać następnej istoty, z którą możemy nawiązać relacje i się rozwijać. Rozumując to będzie nam łatwiej „puścić” dana relację.

Przypadkowe zniknięcie

7e486d93357beedf78dc7960b2e10819.jpg

Największym jaki do tej pory zaobserwowałam poziomem rozbieżności rzeczywistości jest

chwilowa, przypadkowa niewidzialność. Jest to naprawdę ciekawe zjawisko, ponieważ ani ja, ani żadna z osób, o których czytałam nie stała się niewidzialna specjalnie. To po prostu się dzieje i już. W jednej chwili możesz siedzieć i nic nie robić, a w drugiej na chwile nikt Cię nie zauważa, nie słyszy i nie widzi.

W moim przypadku odbyło się to wśród rodziny, siedziałam spokojnie na krześle, lekko znudzona, odpłynęłam gdzieś myślami, po chwili „wróciłam” i moja rodzina mnie nie słyszała, ani nie zauważała. Mówiłam, wołałam, nikt nie reagował. Wyszłam sfrustrowana i zdziwiona na balkon ochłonąć. Po jakichś 5 minutach, dopiero ktoś zaczął mnie szukać. Mi jak narazie takie znikanie przydarzyło się tylko raz, podobno może się to odbyć kilka razy. Istnieją podobno techniki na to jak stać się niewidzialnym specjalnie. Tak jakbyśmy mogli stać się tymi super herosami z bajek, lub złoczyńcami, którzy obrabują bank i nikt nie będzie wiedział kto to zrobił. Ja jeszcze nie próbowałam, wystarczy mi przypadkowa niewidzialność.

Czy ty otaczasz się ludźmi dopasowanymi do Ciebie wibracjami, ze swojego środowiska i czasu?
Napisz w komentarzu 🙂

Źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=pHDU2hU5eCU
https://lawsoftheuniverse.weebly.com/law-of-vibration.html

Grafika: Pinterest

Advertisements

Słowa jak nisko to brzmi

c6228e1f2b03d42eb02671908eb2e692

My, Ziemianie używamy słów mówionych i pisanych jako głównego przekazu pomiędzy istotami. Tak bardzo zakorzeniło się w naszym życiu, że często nie zwracamy uwagi na subtelniejsze i wyżej „wibrujące” formy komunikacji.

Według wiedzy szkolnej słowo mówione powstało w czasach prehistorycznych, gdy zaczęliśmy posługiwać się wyrazami, zamiast chrząknięć i gestykulacji. Według religii, słowo powstało najpierw, jakby było samoistnym bytem, którzy wszystko tworzy.

Nie wiem kiedy tak naprawdę powstało słowo, ale mam wrażenie, że dopiero wtedy, gdy Ziemianie zaczęli sami sprawować rządy na Ziemi (bez pomocy obcej cywilizacji).

Wątpię by we Wszechświecie (przynajmniej naszym) obce cywilizacje, które są na wyższych wibracjach niż Ziemianie, posługiwali się czymś tak płytkim jak słowo pisane. Mając na myśli „słowo” mam na myśli litery, które są jednoznaczne np. słowa „kura” nie da się odczytać inaczej niż jako „kura”. Pismo obrazkowe i znaczkowe, w którym jeden znak może być rozumiany na tysiące sposób jest wykluczany z tego zestawienia.

Hieroglify

 W starożytności mieliśmy wiele alfabetów, najbardziej moim zdaniem wyróżniały się egipskie hieroglify. Pomijając zupełny brak umiejętności perspektywy tej cywilizacji, to było to typowe pismo obrazkowe. Jeden obrazek, mógł pełnić rolę pojedynczej głoski, zmieniać znaczenie całego zdania, czy służyć jako fragment zdania większy niż pojedynczy znak. Mieli bardziej skuteczną formę przekazu. Wniosek ten nasunął mi się po przeczytaniu fragmentu książki „Hiperfizyka. Od Chaosu do świadomości” Rajskich i Czapiewskiego.

Problem czy wyjątkowe zdolności?

Aby jeszcze lepiej wyjaśnić mój punkt widzenia posłużę się swoimi doświadczeniami.

Zawsze miałam problem z opisaniem tego, co mi chodzi po głowie, tak, żeby zainteresować rozmówcę, lub precyzyjnie i zwięźle wyjaśnić. Dopiero, jak weszłam na drogę „przebudzenia” zauważyłam pewien mechanizm. Najpierw wizualizuję sobie dany aspekt, który chce opisać. Widzę go dokładnie swoją wyobraźnią (lub 3-cim okiem, nazwijcie ten proces jak chcecie :)), dopiero wtedy muszę się silić, by użyć słów do tego, żeby opisać to co tak dokładnie i szczegółowo widzę.

Mój umysł skupia się na obrazie i emocjach jakie on we mnie powoduje, a nie na tym, żeby zniżyć się do używania płaskich słów. Stale ćwiczę zdolność opisów poprzez słowa, ponieważ niestety nie rozwinęłam w sobie aż takiej telepatii, lub nie posiadam partnera, z którym mogłabym się w ten sposób komunikować.

Kontakt telepatyczny

Kiedy kontaktujemy się z naszym opiekunem (mogę go przyrównać do Anioła Stróża) lub z obcą cywilizacją, nigdy, żaden kontakt nie wygląda na zasadzie słów. Najskuteczniej opisałabym to jako zestaw obrazów, kształtów i/lub filmików, do których czasem dołożona jest jakaś emocja. Oczywiście wszystko jest „odbierane” poprzez czakrę 3-ciego oka. Zrozumienie tych przekazów jest najczęściej uzależnione od naszego poziomu świadomości i wyobraźni.

Kłamstwo słów

Kolejna rzecz to kłamstwo, słów można użyć do wielu różnych rzeczy, nawet mówi się, że słowo to broń. Gdy porozumiewamy się bez słów, trudniej jest kłamać, ponieważ  oszukiwanie subtelnych form komunikacji jak energia, czy wizje jest skomplikowane. Taką szczerą formą komunikacji jest przesyłanie sobie energii. Po prostu czujemy, co daną osoba chciała nam przekazać, jakie miała intencje.

Ostatnio miałam taką sytuację, że wyczułam od swojego bliźniaczego płomienia, że kłamie. Jego energia nie była zgodna z jego słowami, wręcz naprawdę można było odczuć od niego, że nie był szczery.

Może to sprawa naszego połączenia, albo moje wyczulenie na energię, ale jedno jest pewne, nie da się oszukać swojej energii tak by pokazywała to co chcemy. Przynajmniej nie na naszym poziomie rozwoju. (Jak ktoś potrafi to ja chętnie posłucham :))

Gdyby na naszej planecie istniał wybór formy komunikowania się ze światem to ja preferuję telepatię, lub komunikacja energią.

Jeśli mógłbyś wybierać, jaka byłaby Twoja preferowana forma komunikacji?
Napisz w komentarzu 🙂

 

Źródła:

  • Ewangelia św. Jana
  • Wikipedia
  •  „Hiperfizyka. Od Chaosu do świadomości” Joanna Rajska, Monika Rajska, Jacek Czapiewski

Grafika:
ciekawe.org
– Pinterest

Wampiry wśród nas…

W niedziele byliśmy na obiedzie u teściów. Lubię do nich przyjeżdżać, są mili, interesują się nami i robią dobry obiad 🙂 Ostatnia wizyta była jednak bardzo dziwna. Od samego progu zaczęło mnie bardzo cisnąć 3-cie oko i obszar wokół (biologicznie – zatoki).

Po pewnym czasie zaczęła mnie boleć głowa, tak jakby ktoś próbował mi naciskać na ten obszar, blokować go. Trochę zelżało, gdy przytulałam się do narzeczonego, który poprzez mieszkanie z nimi już się na to uodpornił. W trakcie spotkania stworzyłam jasno niebieską świetlistą tarczę wokół siebie, powiększając swoje pole. Chwilowa ulga. Niestety musiałam skupiać się na tym by ją utrzymać. Ból głowy zelżał, gdy oddaliliśmy się od mieszkania, w celu powrotu do domu.

Później dowiedziałam się, że to czego doświadczyłam było dla narzeczonego normalnością, gdy mieszkał z rodzicami. Matka jest bardzo troskliwa, wręcz, aż za bardzo. Tata wszystko zawsze wie najlepiej i nie da sobie wytłumaczyć, że jest inaczej. Razem tworzą combo, które wygląda na energię blokująca samodzielne myślenie i odpowiedzialność za siebie. Tak jakby ta energia przekazywała: Rób tak jak my chcemy, my wiemy co dla Ciebie najlepsze, zaopiekujemy się Tobą w nasz unikalny i jedyny dobry sposób. Pewnie dlatego “zaatakowało” mi to czakrę 3-ciego oka, która przecież odpowiada, za widzenie rzeczywistości “poza zasłoną”, dostrzeganie tego co jest “ponad” nasz świat materialny,

Zastanawiam się tylko dlaczego dopiero teraz to odczułam? Dlaczego dopiero teraz to ze mną za rezonowało….

Ktoś miał podobne doświadczenia? Jak sobie poradziliście? Napiszcie w komentarzach

Życie po Apokalipsie

Po końcu świata, który przeżyliśmy parę dni temu także możliwe jest życie. Jak widać wszyscy świetnie sobie radzimy 🙂

Zaczynam prowadzić bloga, ponieważ od dłuższego czasu nasuwają mi się różne przemyślenia dotyczące naszego życia na Ziemi i przestrzeni która nas otacza. Postanowiłam się nimi podzielić. Na tej stronie znajdziecie zarówno krótkie notki o tym co mi się przydarzyło jak i dłuższe artykuły, w których opisuje swoje przemyślenia na wybrany temat.

Mój blog kieruje do osób, które wiedzą “co nie co” o rozwoju duchowym i metafizyce. W tekstach nie będzie obszernych wyjaśnień podstawowych pojęć. Jednak jeśli bardzo was coś ciekawi, a nigdzie nie znaleźliście odpowiedzi możecie do mnie napisać, postaram się wyjaśnić 🙂

Osoby niezainteresowane tematyką bloga proszone są o niemarnowanie swojego i mojego czasu! 😛 

Let the journey begin!